wtorek, 6 września 2016

Zgierz City Of Power 2016

 3 września 2016 roku odbyła się w Zgierzu druga edycja City Of Powernajwiększego power metalowego festiwalu w Polsce. Przed publicznością wystąpiła metalowa armia złożona z polskich jak i zagranicznych zespołów.
____________________________________________________________

 Z samego rana powiało chłodem. Obawiałam się sobotniej pogody, która nie zwiastowała upału. Jednak im bliżej Zgierza się znajdowałam, tym słońce coraz mocniej sygnalizowało swoje istnienie. Odebrałam to jako dobry znak. Omen, który zwiastuje powodzenie wydarzenia. Intuicja tym razem mnie nie zawiodła.

 Mimo początkowych obaw, bez problemu dotarłam do miejsca, w którym ulokowana została scena. Próba dźwięku była w toku; ludzie pracowali jak mrówki w ukropie. Przygotowywali się do nadejścia rzeszy fanów melodyczności, wysokich wokali i szybkiego tempa.
 Pomimo dużych oczekiwań, frekwencja nie była zabójcza. Na rozpoczynającym festiwal łódzkim zespole Mad Teacher, pod sceną, jak i w okolicy kręciło się niewiele osób. Jednak z czasem fani metalowego brzmienia przybywali coraz liczniej.
 Cieszę się, że miałam okazję słuchać line up'u od samego początku. Pomimo krótkiego epizodu ze zbuntowanym nagłośnieniem, Panowie szybko się rozkręcili. Szczególnie początkowo niepewny wokal, który koniec końców nie zawiódł. Nie zważając na słabą frekwencję, Mad Teacher bardzo dobrze sobie poradził. 


 Po 30 minutach na scenie, łódzki band zastąpił zespół SonusVena, którego oryginalność zaznaczył operowy wokal. Nie przypadł mi on do gustu, a wręcz mierził. Sytuację poprawił gościnny występ pierwszego basisty zespołu. Pan Remigiusz Mielczarek- który również był konferansjerem całego przedsięwzięcia- bardzo pozytywnie zaskoczył mnie swoją obecnością na scenie. Jeszcze bardziej zachwycił mnie jego głos, wręcz growl, któremu nie brakowało pazura. To była zdecydowanie dobra część ich występu.

 Jako trzeci, na scenie pojawił się londyński zespół, w którego skład wchodzą Panowie z Węgier, Bułgarii oraz Wielkiej Brytanii. 
 Avenford od pierwszych dźwięków zaskarbił sobie moje serce. Melodyczny hard rock łamany przez metal z klasycznymi wpływami całkowicie do mnie przemówił. Mocny wokal i gitara dały popis, nie ujmując przy tym dobrze wykonanej roboty perkusiście i basiście. Zdecydowanie jeden z najlepszych występów tego dnia. 
 Miałam okazję poznać muzyków, jak i spędzić z nimi nieco czasu. Niesamowicie sympatyczni i życzliwi ludzie, do tego ze świetnym poczuciem humoru. Słuchanie ich na żywo było świetnym doświadczeniem. Mam nadzieję, że jeszcze zawitają do Polski.


Miałam przyjemność otrzymać płytę Avenford- Mortal Price.

  Koło folk/power metalowego Vexillum także nie mogę przejść obojętnie. 
 Przyjemny aspekt wizualny,- w którego zakres wchodziły szkockie kilty- nadały interesującej otoczki Panom przybyłym do nas z Italii. 
 Nie zapominając o świetnej partii instrumentalnej, muszę zaznaczyć rolę, jaką odegrał Dario Vallesi- 
-wokalista. Jest to niezwykle żywiołowy i pozytywny człowiek. Jego typowy dla power metalu głos- doprawiony szerokim uśmiechem- od pierwszych minut dał mi energetycznego kopa. Występ, jak i rozmowa z nim po koncercie, to była czysta przyjemność. Niezwykle charyzmatyczny i zarażający swoim humorem frontman dałby radę zabawić nawet największego ponuraka.

 Na festiwalu pojawili się również Divine Weep, Porta Inferi, Scream Maker, DragonhammeR, Titanium. Wisienką na torcie okazał się niemiecki Iron Savior! Duży power i wyraźnie słyszalne wpływy znakomitego stylu Helloween nadały występowi zamykającemu festiwal mocnego charakteru. Chłód nocy nie straszny był tym, którzy bawili się pod sceną jak i nieco z boku. Soczyste dźwięki rozgrzewały i przyciągały tłum, jak światło ćmy.

 City Of Power to zdecydowanie jeden z najlepszych festiwali, na jakich miałam okazję się znaleźć. Pisząc ostatnie linijki, moje usta wyginają się w łuk, po chwili rozszerzając uśmiech do granic możliwości. Tak, to był znakomity event. Nie tylko dzięki zespołom i otaczającym mnie ludziom. Duże podziękowania należy złożyć organizatorom, którzy wykonali kupę dobrej roboty. 
 Była to niesamowita okazja na poznanie ciekawych zespołów oraz interesujących osób. Jedyne co mi teraz pozostaje, to zakończyć swój wywód słowami- do zobaczenia za rok!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz